Z cyklu: „Z życia rekrutera” – rzecz o hejcie w Internecie

Chwilę mnie nie było, a wraz z rozpoczęciem roku akademickiego zainspirował mnie temat, z którym zetknął się każdy pracodawca.

Hejt – zgodnie z definicją Słownika języka polskiego PWN jest to obraźliwy lub agresywny komentarz zamieszczony w Internecie.

Cóż ma zatem wspólnego hejt z codzienną pracą rekrutera? Na pierwszy rzut przysłowiowego oka można by pomyśleć, że nic. Prawda jest jednak zgoła inna, a w szczególności dotyczy codzienności rekrutacji masowych.

Zanim jednak przejdę do sedna, kilka słów o inspiracji takim, a nie innym tematem związanym z rekrutacją masową.

Wspomniany już typ procesu charakteryzuje się koniecznością sprawnej oraz skutecznej weryfikacji kompetencji kandydatów na dane stanowiska i jest działaniem prowadzonym na szeroką skalę – by zmaksymalizować efekt ilościowy w minimalnym czasie.

Szeroki obszar działania i widoczność w Internecie generują zainteresowanie i poszukiwanie przez kandydatów opinii oraz informacji o pracodawcy, pracy, zakwaterowaniu, itp.. Chęć zdobycia informacji o tym, co nas może spotkać w nowym miejscu, to naturalna potrzeba (strach przed nieznanym czy opuszczenie sławetnej strefy komfortu to nasze atawistyczne lęki i żyć z nimi musimy…, nie ma rady, jak mus to mus 😊) wynikająca z woli z minimalizacji stresu i ukojenia. Nasze nerwy są wystarczająco nadszarpnięte trudnym procesem rekrutacyjnym.

Kto z nas nie szukał opinii o produktach, usługach w Internecie niech pierwszy rzuci kamień… No właśnie, każdy z nas to robi, dzięki czemu wiele portali, forów internetowych całkiem sprawnie funkcjonuje – i chwała im za to. Chwała im za to tak długo, jak długo grają z nami – użytkownikami  – fair i nie proponują np. moderowania komentarzy za znaczną sumkę 😊 …pomysł na biznes jak znalazł 😊

Wyobraźmy sobie sytuację, w jakiej  firma X funkcjonuje w swojej niszy, a przy okazji jest solą w oku (wiemy, jak taka sól utrudnia widzenie, a przy okazji szczypie jak diabli – choć właściwie nie wiem, gdyż nigdy soli do oka nie wkładałem, bo i po co?) firmy Y. Firma Y znając i doceniając potęgę Internetu, uruchamia falę negatywnych komentarzy dyskredytujących konkurencję, wiedząc, że trafią one do grupy docelowej.

Co się dzieje?

Potencjalni pracownicy wciąż są żądni wiedzy, szukają informacji i trafiają na ocean hejtu. Wygląda to słabo i wieść gminna roznosi tę falę niczym Etna pustosząca niekontrolowanymi wybuchami lawy Sycylię.

Jak radzić sobie z hejtem w Internecie?

Kodeks Karny (art. 212 i art. 216) w pewien sposób reguluje takie zachowania i gdy użytkownik sieci za jej pośrednictwem pomówił m.in. inną osobę, grupę, instytucję, itp. o postępowanie, które mogą ją poniżyć w opinii publicznej lub narazić na stratę zaufania, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku. Takie ustawodawstwo i surowsza kara wynikają z przyporządkowania przez ustawodawcę sieci Internet do środków masowego przekazu (za http://www.infor.pl/prawo/prawo-karne/pokrzywdzony/751663,Odpowiedzialnosc-karna-za-hejt-w-internecie.html).

Tyle teorii, a praktyka, jak wiemy, wygląda zupełnie inaczej.

Firmy jak ognia unikają negatywnych komentarzy i opinii. Ma to związek z budowaniem pozytywnego employer brandingu i walki o pracownika, który stał się wartością na każdym szczeblu większości organizacji. Brak pracowników na rynku pracy i ciągłe dążenie pracodawców do maksymalizacji efektywności wymuszają działania budujące pozytywny wizerunek i roztaczające nad potencjalnym pracownikiem wizję rozwoju, radości, spełnienia, work life balance.  Kandydat złapany zostaje w sieć często prawdziwych obietnic,  pracodawca uruchamia proces przygotowywania stanowiska… i BACH! BUCH! PLAS! Kandydat postanowił poczytać opinie w sieci.

No właśnie! Poczytał i rozmyśla. Rodzą się wątpliwości, wątpliwości powodują chęć drążenia tematu, poszukiwań. Nie zrozumcie mnie źle – popieram takie działanie! Internet jest skarbnicą wiedzy, ale wymaga także dojrzałości emocjonalnej i przesiewania informacji użytecznych od hejtu i bezwartościowego scrapu (w terminologii firm zajmujących się taką działalnością  „scrap” określa odpad nienadający się do powtórnego przetworzenia – ot nowe słowo 😊).

Hejt bazuje na emocjach, plotkach i często niesprawdzonych informacjach, a zostawiając kandydata sam na sam z taką falą, pozwolimy, by zaczął swobodnie dryfować w kierunku bezkresu oceanu.

Unikajmy takich sytuacji: rozmawiając z kandydatem / pracownikiem, pytając o jego wątpliwości, odpowiadając szczerze (wiem, jak trudno jest znaleźć na te działania czas,, gdy nad głową wiszą słupki, tabelki, targety, ASAPy, inne nowomowy, ale chociaż próbujmy) na pytania o firmę, zasady i kulturę organizacji.

Po co?

Otóż dlatego, że w świetle analizy pod kątem ekonomicznym  taniej jest nam wydłużyć proces, niż wyszkolić pracownika, który szybko czmychnie i wygeneruje konieczność uruchamiania kolejnego procesu / procesów.

Hejt to też doskonały biznes (o czym wspomniałem wcześniej). Portale opiniotwórcze wyrastają jak pyszne grzybki po jesiennym deszczu, a pracodawcom daje się możliwość moderowania negatywnych komentarzy (za „drobną” opłatą). Pomysł na biznes? Tak jak pisałem … tak długo jak jest popyt, będzie i podaż – praw rynku nie zmienimy. Czy jest to ok? Nie mi oceniać.

Warto jednak, zważywszy na powyższe wątpliwości, starać się o pracę z dużą dozą rozsądku i intuicji.  Rekruterom mogę zaproponować jedynie większą czujność, wzmożoną uwagę i postawienie się w roli kandydata podczas procesu rekrutacyjnego  – wiem, jestem monotematyczny.

W kwestii ciekawostek o tym, co znalazłem w sieci o moich przeszłych i obecnym pracodawcy, można by napisać ociekającą hejtem powieść grozy… Sęk w tym, że z czystym sumieniem nie mogę się ze znakomitą większością tychże komentarzy zgodzić.

Ot prawda o hejcie w Internecie – wyróbmy sobie własną opinię. Nigdy nie będziemy na miejscu kogoś, nie będziemy odczuwać w taki sam sposób jak anonimowy ktoś, nie mamy takich samych doświadczeń, mamy inny punkt widzenia….

Ufajmy sobie, opinie dzielmy na cząstki i odsiewajmy ziarna od plew.

Tyle w temacie 😊

Autor: Grzegorz Zgorzelski

HR Navigator

Praca24 Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *